wtorek, 24 marca 2015

Podkładki, podkładki...

Monotematycznie ostatnio u mnie....









Poza tym dalej walczę z ogródkowym szkodnikiem  i normalnie czuję się jak legendarny Don Kichot, beznadzieja... ale i tak się nie poddam, w końcu go przegonię ;-))

A taki był fajny kiedyś:

pozdrawiam Was wiosennie:-))

Barbara

niedziela, 22 marca 2015

Wiosna i rekin ....

Zaczęło się pięknie 


nic nie zapowiadało drapieżnika



szybko trzeba było sie ewakuować w bezpieczną, wiosenną aurę





Wiosna przyszła !!! - NAPRAWDĘ!!

sobota, 14 marca 2015

Przerobione...

Jak w tytule, przerobiłam to:


na to:


z przodu
i z tyłu


Taki ocieplacz do biura - całkiem się sprawdza :-)

Tymczasem wiosna tuż, tuż... cieszy to i przeraża - tyyyyyyle roboty czeka w domu i w ogródku :)
Gorzej, że jeden taki lokator w czarnym, aksamitnym futerku, wprowadził się jesienią na nasz ogródek bez pozwolenia i nie chce nas opuścić - tak mu dobrze :). Gonimy, prosimy, przeganiamy... nic - ciągle, niezmiennie, niezmordowanie każdego dnia powstają kolejne kopce....
Może macie jakiś sposób na takiego gościa??

....

Co do mojego ufoka to na pewno nie będę go na nic przerabiać - skończę ten sweterko-płaszczyk i odłożę... poczeka na okazję i właściwą osobę :))

Pozdrawiam Was prawie wiosennie Kochani!

czwartek, 5 marca 2015

Co z tym ufokiem zrobić...

Sama nie wiem...

Kolejne african flowersy zrobione jeszcze w ubiegłym roku, z założeniem, że na sweterek, albo płaszczyk. 
Zestaw kolorystyczny bardzo dziewczęcy, a u mnie jak wiadomo same chłopaki w rodzinie :))



Jak sami widzicie jeszcze nie do końca pozszywany, ale już na finiszu.
Tak "wisi" na siedmiolatkowym "grzbiecie", więc chyba tak bardziej na rozmiar raczej nastolatkowy albo szczuplutką osóbkę.


No i co tu z tym zrobić???? Myślę nad tym i myślę .... 


wtorek, 3 marca 2015

Kołnierzyk

Pewnego wieczoru tak po prostu ręce wyczarowały kołnierzyk. 
Miało być według schematu z neta, 
ale jak to zwykle u mnie - pełna swoboda interpretacji... 
i wyszedł trochę mały.
Już myślałam, że trzeba będzie przebrać Młodszego (hi...hi...) 
- o zgrozo!!

Na szczęście rozum wrócił 
i ze zwykłej, szarej sukienki wyszło co takiego:


 Zrobione z bambusowe włóczki - miękkie i nie trzeba prasować :-)))
...........

Po szusowaniu przyszedł czas na wiosnę


tymczasem w marcu jak w garncu 
- dzisiejszy poranek był bielusieńki :))

Pozdrawiam Was baaardzo :))