piątek, 24 października 2014

Przełom Białki i ... Janosik ;-))

... sprzed dwóch tygodni...









I właśnie między innymi tam kręcono sceny z "Janosika" 
- oto dowód:


źródło: https://www.youtube.com/watch?v=V7OevlYS5zg


A dla nowożeńców piękna sceneria:


I jeszcze moje ulubione makro, a co!




Pozdrawiam Was moi mili ;-)

poniedziałek, 20 października 2014

Stara jak świat...

... jest ta historia. 
No może nie aż tak, ale jednak...
Kiedy nauczyłam się dziergać na drutach miałam niespełna 10 lat - szalałam - druty zabierałam wszędzie , gdzie tylko się dało. Nic więc dziwnego, że kiedy mój kochany dziadek sparaliżowany po wylewie siedział w domu, zabierałam i do niego te moje druty i dziergałam zaciekle....
Tak też było pewnego styczniowego dnia, przed szkołą popędziłam do dziadka z moją ówczesną robótką - pierwsza czapka z warkoczowymi wzorami. Nieważne, że kolory były delikatnie mówiąc nietrafione, "oczobijny" zestaw żółtej i czerwonej włóczki. 
Czapka prawie gotowa, ale przyszłam w innej, więc nie było mowy o zamianie. Cóż było robić, zebrałam się do wyjścia i co się okazało??? Dziadek, choć niewiele mówił z powodu paraliżu, świetnie wszystko rozumiał... Schował mi starą czapkę żebym tego dnia mogła iść w tej nowej - własnoręcznie udzierganej....
Odszedł kilka miesięcy później, ale wspomnienia pozostały do dziś.... To było trzydzieści lat temu...

W ubiegłym roku mama porządkując swoje szafy dała mi resztki włóczek. A wśród nich właśnie tę "oczobijną" z mojej czapki. 
No i nie mogłam się powstrzymać i powstały moje pierwsze w tym roku mitenki...
Tym razem robótka na drutach - dziadkowe mitenki:



No i tak mnie wzięło - zatęskniłam za nimi, 
więc nowe prace drutowe się tworzą:

......
Jednocześnie obserwuję, jak u Was pędzą przygotowania do sezonu zimowego i strasznie zazdroszczę - kiedy ja coś zrobię w tym temacie???
.........
... Dziękuję, że jesteście :-))) ... 

czwartek, 16 października 2014

Pierwszy weekend października - Beskidy

Początki Polskiej Złotej Jesieni mojej ulubionej udało się nam złapać w Szczyrku i Ustroniu.
Bliziutko od Rybnika, więc w sam raz na 24 godzinny wypad, bo tyle udało nam się wygospodarować czasu w pierwszy weekend października.

Trochę szaleństwa w basenie, wspólny wieczór naszej czwórki,  trochę spacerowania po Czantorii.
 I już ...:)))





Akumulatory trochę podładowaliśmy 
i z planami na kolejny wypad wróciliśmy do domu...

.......
A w domu powolutku przybywa mojej Elficzki

A jak tam Wasze jesienne weekendy???

środa, 15 października 2014

Jest tam kto...??

A może już nikt się nie zastanawia??? nie zagląda??...

Sama jestem sobie winna... prawie sama :)))
Nie piszę, nie bywam... strasznie czas leci, je
sień piękna za oknem.. na nic nie starcza czasu - jak wszystkim....

Ostatnie tygodnie były pełne smutków w mojej rodzinie - nie dotyczyły bezpośrednio mnie, ale moich bliskich, i tak jakoś nie było nastroju...

Poza tym czas pędzi nieubłaganie i trzeba korzystać z każdej chwili, cieszyć się z każdego drobiazgu i nie bać się zmian. Małych i dużych - nieważne.. .
Każdego dnia spotykamy na drodze ludzi, którzy pozostawiają w nas swój ślad. Od nas tylko zależy co z tym zrobimy....
Nie wiem czy to kwestia ostatnich przeżyć, czy zbliżającej się "magicznej" (hi...hi...) granicy wieku kobiety, ale zauważam u siebie pewne drobne i większe metamorfozy.
Zwracam baczniej uwagę na to co mówią ludzie i często analizuję ich motywacje... postawy... Częściej niż kiedyś mówię głośno swoje zdanie, nadal uczę się asertywności...
i potrzebuję jeszcze metody na "poskromienie złośnicy" mojej własnej, co bywa czasem bardzo trudne, a czasem niemożliwe.... wybucham i już! I wtedy na nic cała wiedza na temat emocji, frustracji i zachowań międzyludzkich... 
I tak do następnego razu...

.....

Oj .. ale mnie wzięło... no dobra - następny post jeszcze w tym tygodniu - mam zaczętych parę prac i cudne zdjęcia naszej polskiej ziemi - 
to na razie Kochani!!! Pa!!!

No i pędzę do Was popodglądać :))