czwartek, 27 lutego 2014

Częstujcie się kreplami....

Bardzo Wam dziękuję Dziewczyny za wszystkie miłe słowa i opinie w poruszanym przeze mnie w ostatnim poście temacie - przemyślałam to wszystko i zamierzam u siebie na blogu nic za bardzo nie zmieniać. 
Jednakowoż wpadłam na super pomysł, że mogę mieć i drugiego bloga, dla siebie.... i tam będę pisać co chcę bez ograniczeń.... 


Dziękuję Wam bardzo!!!!

Tymczasem u nas kreple 
zwane też pączkami :-))))

własnymi rękami moimi zrobione (to mój pierwszy raz!) hi...hi....
Mam nadzieję, że chłopakom zasmakują...

Tymczasem częstujcie się proszę, 
a ja pędzę do mojego tamborka :))


Wygrane w moim candy wysłane do wszystkich 
- mam nadzieję, że dotrało szczęśliwie:)))


Dobrego dnia 
i dzisiaj nie liczymy kalorii Kobiety!!!!

niedziela, 23 lutego 2014

Marudzę i mądruję ...

To chyba najdłuższa przerwa pomiędzy moimi postami - cały tydzień. To aż nie w moim stylu, prawda???

Jakiś słaby ten tydzień... 
Wiem, wiem - zaraz odezwie się parę głosów, że wiosna, że zmęczenie, że inni mają gorzej - ok! 
Rozumiem nawet, ale czy to oznacza, że mamy udawać dobry nastrój? 

I tu dochodzę kolejny raz do rozmyślania na temat istoty blogowania. 
Niby piszemy czasem o naszym codziennym życiu, 
o nastrojach i przeżyciach. Częściej o tych dobrych, ale lubimy też czasem ponarzekać - normalne chyba, prawda? 
Zastanawiam się tylko czasem, czy blogosfera pomaga się otworzyć czy raczej przeszkadza? 

No bo skąd niby wiadomo, że inni piszący radosne posty są szczerzy? Przecież każdy ma i dobre i złe chwile...., podejmuje decyzje, ponosi konsekwencje...
Ale czy blog to miejsce na roztrząsanie poważnych dylematów życiowych, czy raczej miejsce , w którym pokazujemy bardziej swoją powierzchowność niż prawdziwe "ja"... 
Pewnie tyle ile blogowiczów tyle wersji i opini... 

No cóż, tak jakoś męczyło mnie to ostatnio, szczególnie po przeczytaniu opinii na temat depresji czy też "zmęczenia wiosennego". 
Odczucia są subiektywne, wiem.... I pewnie nasz ból, czy doświadczenia życiowe są dla nas gorsze niż u innych, ale czy to daje nam powód do licytowania się? - "doły? jakie wy macie doły?? Ja i owszem, ale inni..??""
 To nie o to chodzi, komu gorzej i z jakiego powodu. Raczej jak sobie radzić na co dzień. 
Co dla kogoś może być brakiem słońca, dla innego dołem związanym z trudami dnia codziennego, czy innymi doświadczeniami... 
Ważne chyba żeby znaleźć swój sposób :))

Wygadałam się... ufffff .... Wytrwałym, którzy przeczytali do końca - dziękuję :)))

.............
Dziękuję również za cierpliwość dziewczynom, które wygrały w moim rocznicowym candy - prezenty na ukończeniu i mam nadzieję, że do końca przyszłego tygodnia pojawią się u Was :))

A w międzyczasie szydełkuję i ćwiczę hafciki :))



Pozdrawiam Was cieplutko 
i duuuuuużo słoneczka życzę !!!

Barbara

sobota, 15 lutego 2014

Wyniki candy i tunika szydełkowa

No i nadszedł ten dzień - dla mnie zawsze radosny i trochę smutny ... 
Nie da się obdarować wszystkich chętnych - a szkoda...
W losowaiu wzięło udział 60 osób - dziękuję. 
Moi wierni, stali bywalcy jak i kilku nowych obserwatorów 
- byłam u Was wszystkich Kochani i będę zaglądać nadal.

Dziękuję, za Wasze miłe słowa, które zawsze poprawiają mój kapryśny humor... Dobrze, że jesteście ...

No i nie przedłużając podaję:

1. Książka wędruje do Madzi Nitki Ariadny 
2. Torebka do Gosi Mini Filcuś (poproszę o kolorystykę)
3. Biżuteria do Dorotki (poproszę o kolorystkę)

i jeszcze nie byłabym sobą, gdyby nie było pocieszajek - tym razem polecą do Anulki Tęczowe Barwy i Luny Malutkiej :))

A wszystkim dziękuję za udział i zapraszam znowu:))


...............

No jeszcze przy okazji, chciałam Wam pokazać moją tunikę - zrobiłam ją już jakiś czas temu i bardzo dobrze mi się w niej paraduje , hi...hi...




Barbara

wtorek, 11 lutego 2014

Skończyłam...

Witajcie serdecznie :) Jak tam Wasze nastroje? Ja mam nie tylko plac zabaw, ale i całe wesołe miasteczko (takie tam, moje nastroje)....
Ale za to udało mi się skończyć kolejne dwie rzeczy :)

Po pierwsze 

moje autko na Sal na kołach 


Trochę nieporadny, ale mój - a co!

Po drugie - z czego jestem baaaardzo dumna - kamizelka XXL ażurkowa dla mojej kochanej teściowej ;-) (pozdrawiam)

Miała być na lato, z cieńkiej i zdrowej włóczki :)
Zakupiłam pierwszy raz włóczkę bambusową i proszę bardzo - padło na taki wzorek pseudokwadratowy:


 Szczerze powiedziawszy genialnie się go robi - polecam.

Tu wyprane się suszy:

a tu na modelce-właścicielce :)

Zdjęcia słabe, ale popołudnie zachmurzone nie daje wiele możliwości:))
Najważniejsze, że udało mi się zprostać zadaniu i właścicielka kamizelki zadowolona.


Pozdrawiam Was Kochani
i dziękuję za to, że jesteście i komentujecie :))


piątek, 7 lutego 2014

Zima jest a jakoby jej nie było ...

          
           W wielu miejsach naszego kraju jest, w wielu była troszeczkę, a u nas - hmmmm... 
Czy można nzawać zimą odrobinę śniegu przez kilka dni i przygruntowe przymrozki?? Nie bardzo... 
Jak dla mnie to niekończąca się opowieść listopadowa - szaro, buro i ponuro - taką mamy przynajmniej aurę na Śląsku od wielu tygodni... Niepokojące i dziwne...

No to dosyć tego czekania - wiosno przybywaj!!!!

Jadąc moją ulubioną drogą do pracy parę dni temu szukałam Jej: 













Trudno odszukać Jej ślady: roślinki śpią, drzewa też.... 
ale usłyszałam pięknie spiewające ptaszki i poczułam Jej zapach - mam nadzieję, że to nie były złudzenia....

A żeby jeszcze bardziej Ją zaczarować i zachęcić , dla mojej Bratowej na urodzinki powstał wiosenny komplecik kuchenny. A co!








Dziewczyny różdżki w dłoń, 
miotła pod tyłek 
i do roboty!!!!

Czarujemy!!!!!

ps. 
A swoją drogą, zdarzyło się Wam kiedyś podczas używania miotły tak usłyszeć:
"kochanie sprzątasz, czy odlatujesz??" 

Halloween,baba jaga na miotle
hi...hi......

Pozdrawiam cieplutko!


czwartek, 6 lutego 2014

Haft cieniowany - inspiracje


Moja fascynacja tym haftem trwa (dzisiaj będzie długo - ostrzegam!!)
Tyle, że na razie raczej jestem na etapie: przyglądam się-oglądam-szukam-obserwuję. :))

Podobnie było rok temu jak zachciało mi się kupić w końcu maszynę do szycia - moje marzenie. 
Jak już ją miałam to najpierw trzy dni się jej przyglądałam, czytałam instrukcję parę razy, znowu się przyglądałam... 
Tak to trwało - taka gra wstępna, no bo w końcu musiałyśmy się dobrze poznać i sprawdzić czy się polubimy :)) hi...hi....
A teraz współpracujemy od wielu miesięcy bez zarzutu i ... nie możemy bez siebie żyć! :))

No i mam nadzieję, że z tym haftem też tak będzie :) Chociaż gra wstępna zdecydowanie potrwa dłużej :)))
Tak jak już wspominałam w tym poście sporo obserwuję dwie Lunki (pozdrawiam), widziałyście jak one haftują??

Luna Małgosia
Luna Malutka 


Luna Malutka uczy nas krok po kroku - zajrzyjcie :))




 

czy odkryta ostatnio przez Lunę 




I jeszcze znalazłam taką cudną stronkę, gdzie krok po kroku możemy podglądać i próbować (ja ciągle podglądam :))

  
i krok po kroku:

    
    
 Pięknie prawda? :))
Tymczasem u mnie taki hafcik próbny - ćwiczyłam długie i krótkie, ale mulinka była cieniowana:))


Pozdrawiam Was cieplutko Kochani 
i dziękuję za każde miłe słowo, które u mnie zostawiacie :))

Dobrego dnia!!

niedziela, 2 lutego 2014

Motylem jestem.... niestety nie :)))


W ramach prywatnej wymianki za moje cuuuudne maki zrobiłam dla Basi motylkowy komplecik



A tak całkiem przy okazji - zainspirowana motylkowo - zrobiłam jeszcze kolejne 




I taki żarcik - kociak na medalionie - a co! ;-))


Dobrej niedzieli 
i całego nadchodzącego tygodnia dla Was wszystkich:))